„Pierwsze na linie. Opowieść o legendarnych himalaistkach” Karin Steinbach i Caroline Fink

Podobnie jak motoryzacja czy wojsko, sporty ekstremalny zarezerwowane są w naszym świecie wyłącznie dla mężczyzn. Jakby tylko im przysługiwało przeżywania silnych emocji oraz pokonywanie własnych lęków i słabości. Na szczęście kobiety starają się nie odstawać również w tym obszarze, dlatego podejmują wyzwanie i zabierają się również za tę dziedzinę. Całe szczęście udowadniają ,że dla kobiet nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli tylko chcą, potrafią sobie poradzić z każdym wyzwaniem. Pokazują swoją siłę, wolę walki oraz determinację. Bo przecież ten sport jak żaden inny, wymaga przede wszystkim samozaparcia i czasochłonnych przygotowań. Aby zostać himalajską trzeba wielomiesięcznych ekspedycje oraz ćwiczeń, które zapewniają odpowiedni poziom kondycji i sprawność ułatwiającą poruszanie się w najwyższych górach. To również przygotowywanie organizmu na ekstremalne sytuacje zmiany temperatur, ciśnienia czy dostępu do tlenu. Co również spanie niekomfortowych warunkach i szybka regeneracja, pomimo niesprzyjających warunków. To w końcu niewiarygodna odporność fizyczna, ale przede wszystkim psychiczna. W trakcie drogi można liczyć przede wszystkim na samego siebie, a przede wszystkim walczyć z samym sobą. Własnymi słabościami i lękami. Na tak ogromnej wysokości stoimy ze sobą twarzą w twarz i okazuje się, że rzeczy najgroźniejszym przeciwnikiem wcale nie są ani góry, ani wysokość tylko my sami. Najtrudniejsza do stoczenia jest tutaj wewnętrzna walka. Każdy, kto powraca z Himalajów staje się silniejszy, pewniejszy siebie i przekonany o swojej mocy. Dotyczy to również kobiet, które pięknie opisują Karin Steinbach i Caroline Fink w „Pierwsze na linie. Opowieść o legendarnych himalaistkach”, książce wydanej przez Wydawnictwo Znak.

Walka o przetrwanie i z samym sobą

Akcja rozpoczyna się w sierpniu 2011 roku, kiedy Gerlinde Kaltenbrunner doszła na szczyt K2 i jako pierwsza kobieta na świecie zdobyła koronę Himalajów i Karakorum, nie wspomagając się tlenem. Tego wyczynu próbowało przed nią dokonać wiele kobiet. Jedną z nich była słynna Polka Wanda Rutkiewicz. Jej wyprawa zakończyła się jednak tragicznie na stoku Kanczendzongi. Historia górska kobiet trwa od lat. Kobiety pojawiały się tam od samego początku, jednak zapominano o nich, stawiając na piedestale mężczyzn. Musiały walczyć z szowinizmem i niesprzyjającym środowiskiem. Ta książka jest hołdem dla 20 pionierek wspinaczki. Autorki wspominają tutaj pierwsze zdobywczynie ośmiotysięczników między innymi Marlenę Blum. Malują historię niezłomnych kobiet, które niestety czasami kończyły się dla nich tragicznie.